poniedziałek, 9 marca 2015

Burj Khalifa


Wieżowiec w Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, zbudowany przez przedsiębiorstwa Samsung        Constructions, BESIX i Arabtec. Budowa, rozpoczęta 21 września 2004, zakończyła się 16 sierpnia 2009 roku. Wysokość budowli wynosi 829 metrów i została osiągnięta 17 stycznia 2009 roku. Budynek posiada 163 piętra użytkowe. Oficjalne otwarcie budynku nastąpiło 4 stycznia 2010 roku, a koszt budowy to 1,5 miliarda dolarów. W dniu 20 maja 2008 stał się najwyższą lądową konstrukcją budowlaną jaką kiedykolwiek zbudowano (tytuł ten odebrał masztowi radiowemu w Konstantynowie, znajdującemu się w Polsce, który miał 646,38 metrów wysokości, uległ on zniszczeniu 8 sierpnia 1991).W dniu 13 września 2007 stał się najwyższą budowlą wolno stojącą (tytuł ten odebrał CN Tower, znajdującemu się w Kanadzie, mającemu 553,33 metrów wysokości).W dniu 21 lipca 2007 stał się najwyższym wieżowcem na świecie (tytuł ten odebrał Taipei 101, znajdującemu się w Republice Chińskiej, mającemu 509,2 metrów wysokości).W wyniku problemów, spowodowanych bankructwem przedsiębiorstwa odpowiedzialnego za elewację, pierwsze jej elementy pojawiły się na budynku dopiero w połowie 2007. Do czasu jej montażu Burdż Chalifa był więc najwyższym betonowym szkieletem nieukończonego budynku, wyższym niż Ryugyong Hotel w Korei Północnej, który ma 105 pięter i 330 metrów wysokości, który był ukończony w 1989, a miał ten tytuł do 2006 roku.  

Pozytywizm w innej postaci

"Jadłem właśnie zupę, kiedy zadzwonił kolega Tomasz, że dziś, już za godzinę mam jedyną życiową szansę zjeść obiad z Blanką Matragi.
- Ale właśnie jem obiad – odparłem.
- Zwymiotuj go natychmiast – powiedział i przychodź pod sklep Gucciego, Blanka będzie właśnie po zakupach i pójdziemy razem na obiad.
- Ale zaraz, kto to jest Blanka Matragi? – spytałem, żeby się upewnić, czy warto porzucić dla niej zupę.
- Co ci będę mówił! Trzynastoletnia córka moich znajomych marzy tylko o tym, żeby być Blanką Matragi. Każdy czeski dziennikarz wszystko by oddał, żeby zjeść z Blanką obiad, a ty się wahasz. Muszę kończyć, bo mam natychmiast zarezerwować przynajmniej dwie dobre restauracje, żeby Blanka miała jakiś wybór. Wejdź do jakiejkolwiek księgarni i zorientujesz się, kim ona jest.
Wszedłem.
Książka Blanki Matragi z posrebrzonym nazwiskiem na okładce i o posrebrzonym tytule „Blanka” leżała wszędzie. To autobiografia czeskiej projektantki, która od ponad trzydziestu lat pracuje w Libanie i z sukcesem tworzy stroje dla księżniczek z pałaców nad Zatoką Perską. Skończyła wydział szkła artystycznego i projektowanie odzieży, i wyjechała za libańskim mężem (wydawca zresztą podkreśla, że książka powstała w „autentycznej przestrzeni Bejrutu”. Za kreatywność otrzymała międzynarodową nagrodę Salvadora Dali.
Przy sukniach Blanki każdy paw ze wstydu popełniłby harakiri. Książka pełna jest zdjęć jej kreacji tak nieopisywalnych, że jedyne co można z nimi skojarzyć to egzotyczne motyle. Nie bez racji. Bo „w każdym z nas bez względu na narodowość, od małego dziecka po godną starość tkwi zaklęty motyl. Jego swoboda i elegancja wciąż są dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji ze względu na swój romantyzm, delikatność i fantazyjną barwność” – pisze Blanka Matragi na początku książki.
Gdyby ktoś się wciągnął w temat, to koniecznie dodam w imieniu projektantki: „Lekki motyli dotyk jest moim marzeniem o wolnej duszy. A wolność i swoboda są moimi życiowymi lejtmotywami”.
Książka jest opisem trudnej drogi, jaką pokonała Blanka Kyselová ze środkowych Czech do świata, gdzie klient otwiera złotą skrzynię i wyciąga z niej plik dolarów spiętych gumką, żeby zapłacić za ubranie. Bo ów świat nie uznaje czeków i przelewów.
Za godzinę stawiłem się pod sklep Gucciego na najdroższej ulicy Pragi. Blanka jeszcze była w środku, na zewnątrz czekał jej mąż i przyjaciel mojego kolegi Tomasza (za dwa miesiące miałem być zaproszony na uroczystą rejestrację ich związku w praskim ratuszu). Kiedy wyszła z Tomaszem i zakupami ze sklepu, ujrzałem bardzo atrakcyjną kobietę bez wieku o długich rudych włosach. Zgrabną i wyniosłą. Ona za to mnie w ogóle nie ujrzała i zaraz wyznaczyła kierunek marszu: na Rynek Staromiejski, obejrzeć zabytkowe kamienice na sprzedaż. Przystąpili z mężem do przetargu na trzy domy i chcą się im jeszcze raz przyjrzeć.
– Cały czas mam poczucie – powiedziała po czesku do swojego libańskiego męża – że trzy to za mało. Makram, ja bym chciała cztery!
Stanęliśmy pod renesansową kamienicą obok sławnego zegara z figurami świętych, a ponieważ nie lubię być całkowicie ignorowany, zwróciłem się do Blanki: - Już sobie wyobrażam jak dostawia pani do ściany tego domu szerokie schody a modelki powoli schodzą z okna na trzecim piętrze wprost na rynek.
Twarz Blanki Matragi zamieniła się w głowę węża.
- Pan mi nie musi podpowiadać pomysłów… - zasyczała. – Na najlepsze pomysły J-A zawsze wpadam. J-A, proszę pana, zrobię wybieg dla modelek w powietrzu między tym domem a tamtym po drugiej stronie placu. I będą chodziły nad głowami ludzi.
Wzięła oddech.
- Kiedy ktoś wyrzeźbi rzeźbę trzymetrową, J-A rzeźbię czterometrową. Kiedy inny projektant robi show na 150 modelek, J-A robię na 200. J-A nie potrzebuję rad. J-A, proszę pana, muszę mieć wszystko największe.
Nagle sekundę zastanowiła się nad czymś. – Tak! – powiedziała rozpromieniona – zawsze uważałam, że powinnam pisać książki filozoficzne.
Potem uśmiechnęła się z podziwem dla samej siebie i wydała rozkaz: - Idziemy jeść!
Postanowiłem jednak nie pożegnać towarzystwa przed obiadem. Czułem, że biorę udział w rzeczach niepowtarzalnych, a unoszenie się honorem, sprawia, że tracimy z życia najcenniejsze kąski. Zaczęliśmy iść w stronę restauracji, a Blanka Matragi w pierwszej parze przed nami zaczęła szeptać z przyjacielem Tomasza. Ten jej coś wyjaśnił, nagle odwróciła się do mnie i krzyknęła teatralnie: - To pan?!
- Nie wiem – odparłem.
- To pan napisał „Gottlandbestseller”?!
- Nie wiem, czy to jest bestseller… – zacząłem z fałszywą skromnością. – Ale tak, to ja – dokończyłem.
Uśmiechnęła się z podziwem. – Właśnie! – zaczęła – dziś kierowniczka księgarni na Placu Wacława, to największa księgarnia w środkowej Europie, mnie przekonywała: „Blanko, TO musisz przeczytać! To jest „Gottlandbestseller”. Ona mi zawsze zostawia 15 ważnych książek, gdy przyjeżdżam z Bejrutu, no ale tę polecała szczególnie. Oczywiście był pan w tym roku na targach książki?
- Byłem.
- Ile osób przyszło do pana po autografy?
- Myślę, że z dwieście, trwało to dwie i pół godziny .
- Ja miałam 360 i trwało to trzy i pół godziny, ale i Pan kiedyś osiągnie prawdziwy sukces, jestem przekonana.
Kiedy już siedzieliśmy w restauracji i zrecenzowali z Tomaszem wszystkie hotele w Nowym Jorku, nagle zwróciła się do mnie rozradowana: - Musimy razem napisać książkę!
Zakrztusiłem się makaronem.
- Ile czasu pan pisał swoją?
- Powstawała pięć lat.
- Coooo? Ja swoją pisałam dwa tygodnie. Dyktowałam wynajętemu człowiekowi, a on spisywał. Jak można tak długo pisać książkę? Pięć lat? Ale kiedyś i pan osiągnie właściwe standardy. Pod warunkiem, że napiszemy razem książkę. Napijmy się z tej okazji…
Wychyliłem kieliszek i odważyłem się zadać pytanie.
- A o czym miała by być ta nasza książka?
- No jak to… - zdziwiła się wyrozumiale. - O tym jak bestseller spotkał się z bestsellerem."

Motyli dotyk Blanki M., blog Mariusza Szczygieła

Ekranizacje utworów pozytywistycznych

"Ogniem i mieczem" w reżyserii Jerzego Hoffmana na podstawie powieści Henryka Sienkiewicza




"Lalka" w reżyserii Wojciecha Hasa na postawie powieści Bolesława Prusa



"Oliver Twist" w reżyserii Romana Polańskiego na podstawie powieści Karola Dickens





"Wojna i pokój" w reżyserii Siergieja Bondarczuka na podstawie powieści Lwa Tołstoja

niedziela, 8 marca 2015

Manuela Gretkowska "Obywatelka"



Książka Manueli Gretkowskiej pt. ,,Obywatelka" jest dopełnieniem trylogii, na którą składały się „Polka” (2001) i wydana trzy lata później „Europejka”. „Obywatelka” jest dziennikiem dni, w których Partia Kobiet święciła triumfy.. Szokujące plakaty, na których zaprezentowane zostały roznegliżowane kobiety – to był tylko jeden z niewielu chwytów, które sprytnie wykorzystały członkinie ugrupowania. Relacja Manueli Gretkowskiej to w dużej mierze opowieść o problemach, z którymi przyszło się jej zmierzyć: niechęć prasy, kłopoty wewnętrzne ugrupowania, borykanie się z problemami finansowymi, wreszcie aktywny i bardzo męczący tryb życia, spędzanego głównie w trasach, na wywiadach i konferencjach. Gretkowska pragnie zrewolucjonizować polską mentalność: wprowadzić szeroko rozumiany problem kobiet do sejmu i wywalczyć dla nich to, co jej zdaniem słusznie się kobietom należy. Relacja Gretkowskiej daleka jest jednak od obiektywnego przedstawiania faktów: jej opowieści nasycone są emocjami i wiarą w słuszność własnych poczynań.

Stefan Chwin "Wiedeńska miłość Stacha W."

Stefan Chwin w swoim utworze ,,Wiedeńska miłość Stacha W.'' parafrazuje powieść Bolesława Prusa ,,Lalkę". W opowiadaniu Chwina występuje współczesny Wokulski, który jeździ Porshe, nosi garnitury w dyplomatycznym stylu z firmy krawieckiej Jamesona i buty szyte w Mediolanie na miarę, pachnie Hugo Bossem, jest najbogatszym Polakiem wg tygodnika Wprost. W opowiadaniu pojawia się również Izabela, ukochana Wokulskiego, która przedstawiona jest jako drewniana, głupia intrygantka. 
  Historia ta jest pełna humoru, ironii, pisana prostym, przyjemnym językiem.

„Oto i mamy współczesnego Wokulskiego, który jeździ Porshe, metki jego ubrań sygnowane są nazwiskiem Saint Laurent, pachnie Hugo Bossem, jest najbogatszym Polakiem wg tygodnika Wprost itp. I mamy również Izunię, a jakże! Drewnianą, głupiutką intrygantkę, lalę – czyli wiemy o co chodzi. Opowiadanko pełne humory, ironii, kpiny, świetnie napisane, język stylizowany wg łacińskiej składni  z orzeczeniem na końcu zdania. Czyta się rewelacyjnie, a i uśmiać się można.”

"Faraon" w reżyserii Jerzego Kawalerowicza

Film opowiada historię młodego faraona Ramzesa XIII, następcy panującego Ramzesa XII. Następca tronu pragnie przeprowadzić reformy i poprawić los zubożałych poddanych. Dąży też do podboju Asyrii, aby w ten sposób wzbogacić swój kraj. Jego planowi przeciwni są kapłani mający istotny wpływ na politykę państwa. Posiadają oni bogactwa ukryte w podziemnym Labiryncie, podczas gdy skarbiec faraona pustoszeje. Jednak ich najpotężniejszą bronią jest wiedza dostępna jedynie nielicznym wybrańcom. Młody Ramzes stara się przeciwstawić kapłanom, w których rękach jest faktyczna władza wykonawcza w państwie. Film pokazuje próbę odsunięcia ich od władzy za pomocą mniej lub bardziej oficjalnych środków.
,,Faraon" to film, który przedstawia mechanizm władzy, dworskie intrygi i walkę różnych stronnictw.  Najważniejsze pytanie postawione w filmie dotyczy tego, jak skutecznie prowadzić  politykę, aby osiągnąć wyznaczone cele.
  Film ,,Faraon" przykuwa uwagę widza nie tylko trzymającą w napięciu fabułą, lecz także hipnotyzującą siłą filmowych obrazów, przekazujących jakąś cząstkę prawdy o świecie sprzed ponad trzech tysiącleci.

"Dług" w reżyserii Krzysztofa Krauze


Film nakręcony w 1999 r., bazuje na wydarzeniach, do których doszło w Polsce w połowie lat 90. XX wieku. Bahaterami filmu są Adam i Stefan- młodzi, dynamiczni biznesmeni, ktorzy planują otworzyć nowoczesną fabrykę. Kiedy okazuje się, że nie otrzymają pożyczki, ich ambitny plan staje pod znakiem zapytania. Wtedy niespodziewanie na scenie pojawia się Gerard, dawny sąsiad Stefana i przedsiębiorca, który deklaruje chęć udzielenia stosownej pożyczki. Proponowane przez niego warunki są jednak nieatrakcyjne i bohaterowie postanawiają odrzucić tę ofertę. To początek dramatu obu mężczyzn. Gerard zaczyna bowiem domagać się spłaty nieudzielonej koniec końców pożyczki. Chcąc wyegzekwować pieniądze, nęka ich i ich rodziny, doprowadzając bohaterów na skraj załamania psychicznego. Adam i Stefan, w poczuciu osamotnienia i braku jakiegokolwiek wsparcia, podejmują desperacką próbę uwolnienia się od fikcyjnego długu. Próbę, która znajdzie tragiczny finał i na zawsze odmieni ich życie.
Zdzisław Pietrasik w recenzji Długu na łamach tygodnika „Polityka”: „[…] każdy z widzów doskonale wie, że mógłby znaleźć się w podobnej sytuacji. Jest to syndrom braku wiary w skuteczność naszego wymiaru sprawiedliwości, i nie jest w tym wypadku istotne, czy te opinie są w pełni uzasadnione. Panuje dość powszechne przekonanie, że liberalne prawo chroni przestępców, a nie ofiary”.
,,Dług" to dramat psychologiczny, wstrząsające studium błędnego koła terroru i strachu. W Polsce film ten wzbudził gorące dyskusje o sprawiedliwości oraz bezradności prawa i organów państwa w obliczu nowych przestępstw.